sobota, 10 października 2015

Now you're mine, Baekhyun.

Ten obiecany angsto - smut dla oshxzue. ;)
Chociaż nie bardzo angstowo - smutowy jest.
Wiem, że miał być na 19-stą, ale mój komputer miał aktualizacje..




Zamówienie dla: oszxzue
Rodzaj: smut, angst

Ze względu, że nie powodziło mi się w życiu, a ojciec nie zamierzał znaleźć pracy, musiałem ja to zrobić. Nigdzie nie chcieli mnie przyjąć, ze względu na moje nazwisko.. Nazywam się Byun Baekhyun i mój ojciec zabił człowieka. Bardzo ważnego człowieka dla każdego z mieszkańców Seoul. Gardzili mną, a to, przecież nie moja wina, że mam ojca mordercę.. -Jak ja mu to powiem.. -jęknąłem i zagryzłem wargę wiedząc co mnie czeka. Znając życie znowu skończy się na siniakach.. Tak bardzo go nienawidziłem.. Wyszedł z więzienia 2 lata temu, a nadal się nie zmienił.. Wszedłem do małego, brudnego mieszkania przesiąkniętego alkoholem i poszedłem do salonu, w którym siedział mój prywatny dręczyciel. -I co? Znalazłeś tą robotę? -zapytał oschle. Odłożył piwo na stół i spojrzał na mnie groźnie. Zagryzłem wargę i spuściłem głowę. -Nie.. -powiedziałem cicho. Wstał i spoliczkował mnie, a jego siła była na dość wysokim poziomie. -Co ty sobie myślisz?! Że może ja mam pójść ci prace znaleźć?! -wydarł się pchając mnie mocno na ścianę. -To się dla ciebie marnie skończy! -uderzyłem w ścianę z taką siłą, że aż upadłem, a pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Pociągnął mnie za włosy, zmuszając mnie do wstania. Przewalił mnie na sofę, na której niedawno siedział i uśmiechną się obleśnie. Próbowałem się bronić, ale to nic nie dawało. Zaniosłem się płaczem gdy zdarł ze mnie ubranie. Po prostu wepchnął się we mnie rozrywając mnie od środka. Wszystko działo się tak szybko, a moje krzyki i łzy mnie ustawiały. Bolało, bardzo bolało. Nienawidziłem tego, i to nigdy nie było by w stanie zapewnić mi przyjemności. W każdym razie nie z nim. Poruszał się we mnie gwałtownie wbijając paznokcie w moje biodra. Pochylił mnie nade mną i przyssał się do mojej szyi zostawiając na niej kilka dużych i krwistych malinek. Oczywiście moje ręce zostały zaciśnięte w jego pięści, więc byłem kompletnie bezradny. Zostało mi tylko krzyczeć. I to robiłem przez cały czas. Moje gardło zdarło się, a jego ruchy przyspieszyły. Zacisnąłem oczy, a on wykonał jeszcze kilka ruchów i wylał się we mnie. W końcu puścił moje nadgarstki, a ja go od siebie odepchnąłem. Spadł na ziemie, a ja zbierając swoje ubrania z podłogi pobiegłem do pokoju i zamknąłem się w nim. Nie mogłem opanować płaczu, łzy nadal płynęły z moich oczu. Gdy się już w miarę opanowałem, ubrałem się i wyszedłem z domu przez okno będące w moim pokoju. Poszedłem do kawiarni i kupiłem sobie kawę. To nie tak, że nie miałem żadnych pieniędzy. Po prostu zatrzymałem sobie trochę na swoje wydatki, i oczywiście on nie mógł się o tym dowiedzieć. Usiadłem przy jednym ze stolików i po chwili już popijałem gorącą kawę. -Cześć. -powiedział jakiś chłopak przysiadając się do mnie. Kim on do cholery jest? -Znamy się? -zapytałem patrząc mu w oczy. -Nie mieliśmy okazji. Ale jestem tu z innego powodu. Widziałem twoje ogłoszenie, że przyjmiesz, każdą prace. -rzeczywiście. Rozwiesiłem kilka plakatów w mieście z informacją, że poszukuje pracy. -I co w związku z tym? -Mam dla ciebie robotę.. Baekhyun. -powiedział, a mnie przeszedł dziwny dreszcz. Wyciągnął wizytówkę i położył ją przede mną. -Jaka to robota? -zapytałem. Chciałem wiedzieć jak będę pracować. -Małe usługi. -uśmiechnął się zadziornie opierając głowę o rękę. Wzdrygnąłem się gdy to usłyszałem. -Słuchaj.. gdy napisałem, że przyjmę każda prace, nie miałem na myśli również tego.. -Dobrze zapłacę. -Chyba nie myślisz sobie, że na to pój.. -przerwał mi. -10 tysięcy to dobra suma? -zapytał, a mnie zmroziło. To naprawdę dużo pieniędzy.. Nie, nie mogę o tym myśleć. -Czy to ma znaczenie? Nie przyjmuje twojej propozycji. -No dobrze. Nie będę naciskał, ale jeśli zmienisz zdanie to po prostu do mnie zadzwoń, a ja ci wszystko wyjaśnię. -wstał i nachylił się nade mną. -Do zobaczenia, malutki. -poczerwieniałem na twarzy i spuściłem głowę. Po chwili wyszedł. Dopiłem kawę do końca i wyszedłem z kawiarni. Ruszyłem w stronę parku, zastanawiając się nad tym wszystkim. 10 tysięcy to naprawdę dużo pieniędzy.. A mi by się one jak najbardziej przydały. Bym w końcu uciekł od mojego ojca i zamieszkał w jakimś małym domku, ale nie mogę tego zrobić. Nie chce się sprzedać. --- Minęło dopiero kilka dni, a na moim ciele nie ubyło siniaków, ale za to wręcz przeciwnie. Postanowiłem zgodzić się na propozycje chłopaka, choć bardzo tego nie chciałem. -H-Halo..? -odezwałem się gdy się połączyłem. -Oh, Baekhyun? Wiedziałem, że zadzwonisz. -powiedział. Jak tak szybko zorientował się, że to ja? I w ogóle to skąd on zna moje imię? Jak dobrze pamiętam to nie przedstawiałem mu się. -Jeszcze nie powiedziałem, że się zgadzam. -powiedziałem cicho. -Gdzie jesteś? Zaraz po ciebie przyjadę. -powiedział, a ja zastanawiałem się czy to dobry pomysł. -W kawiarni.. -po około 10 minutach już siedziałem w jego samochodzie. -Chyba ci się jeszcze nie przedstawiłem.. Jestem Park Chanyeol. Miło mi Byun Baekhyunnie. -uśmiechnął się do mnie i odpalił samochód. -Skąd znasz moje imię? -Przedstawiłeś się na plakacie. -no tak. Zapisałem tam swoje imię i nazwisko, numer telefonu i gdzie można mnie najczęściej spotkać. -Przejdźmy do rzeczy. Za każdy raz będę płacił ci 10 tysięcy. Nie jestem niebezpieczny czy coś w tym stylu. -Dla ciebie będę próbował być jak najbardziej delikatny. -powiedział, a ja zagryzłem wargę. Odwróciłem wzrok w stronę okna. -Opowiedz mi coś o sobie. -Nie ma we mnie nic ciekawego. -powiedziałem i zamknąłem oczy. -Na pewno jest coś takiego. Co lubisz robić, czym zajmują się twoi rodzice? -Tańczę i śpiewam, a rodzice.. mama umarła, a ojciec.. Nie chce o tym mówić. -powiedziałem i zacisnąłem pięści na końcu koszulki. -Przepraszam, nie wiedziałem.. -powiedział i poklepał mnie po ramieniu. Chwile później byliśmy przed jego.. mieszkaniem? Ogromna willa z basenem i niesamowitym ogrodem. Wysiedliśmy, a chłopak złapał mnie za dłoń i zaprowadził do mieszkania, jeśli można to tak nazwać. Weszliśmy do pięknej kuchni i Chanyeol zrobił nam kawę. Usiedliśmy wygodnie w salonie.
-Mieszkasz tu sam? -zapytałem rozglądając się dookoła siebie.
-Umm.. tak, pomijając sprzątaczki, kucharza i tak dalej, którzy pojechali na urlop. -powiedział, a ja pokiwałem głową i napiłem się kawy. Odstawiłem filiżankę i oblizałem usta. Chanyeol wstał i pociągnął mnie za rękę
-Albo jesteś cholernym manipulantem, albo jesteś cholernie seksowny. -spłonąłem rumieńcem, nie wiedząc o co mu chodzi. 
Od razu gdy znaleźliśmy się w ogromnej sypialni popchnął mnie na łóżko i zawisł nade mną patrząc mi głęboko w oczy. -Jesteś piękny Baekhyun. -powiedział i musnął lekko moje usta. Moje policzki automatycznie poczerwieniały. -I gdy się rumienisz.. Nie mogę się oprzeć. -wpił się w moje wargi po chwili wdzierając się językiem do mojej jamy ustnej. Zamknąłem oczy próbując uświadomić sobie, że to nie mój ojciec, że z tego mogę czerpać wszelką przyjemność, ale po prostu nie potrafiłem. Robiłem to na siłę. Ściągnął ze mnie czarny płaszcz i rzucił go gdzieś koło łóżka. Wplątał palce w moje czarne włosy i otarł kolanem o moje krocze. Jęknąłem i przegryzłem mu wargę. Pociągnął mnie za włosy odrywając tym samym od swoich ust i zassał się na mojej szyi robiąc na niej malinkę pod malinką. Ściągnął z siebie górną część odzieży i ze mną postąpił tak samo. Gdy zobaczył siniaki i malinki na moim ciele, spojrzał mi w oczy. -To tym zajmuje się twój ojciec? -zapytał, a w moich oczach zakręciły się łzy. Odwróciłem wzrok i pozwoliłem im wypłynąć. -Nie płacz..- szepnął i wytarł moje łzy. -Nie pozwolę, aby kolejny raz cie skrzywdził. -pocałował mnie i po chwili już leżałem pod nim nagi, z resztą on nie był lepszy. Dotykał mnie wywołując na moim ciele zimne dreszcze. Jakoś odwróciłem nas tak, że teraz to on leżał pode mną a ja siedziałem miedzy jego nogami. Ująłem jego męskość w dłoń i zacząłem nią powoli poruszać. Jęknął i opadł na poduszkę. Włożyłem jego członka do buzi i zassałem się na jego główce. Zacząłem poruszać głową wywołując głośne westchnięcia ze strony Chanyeola. Przez cały czas czułem zawstydzenie i kłucie w podbrzuszu na samą myśl, że może mnie skrzywdzić, a nie chciałbym tego.. -z zamyśleń wyrwał mnie chłopak przewracając mnie na plecy i rozkładając moje lekko zaciśnięte nogi. -Nie musisz się bać. -powiedział składając drobne pocałunki na mojej twarzy. Po chwili wstał i zaczął szukać czegoś w szafce, która stała niedaleko łóżka. Wrócił z małą buteleczką lubrykantu w ręce i usiadł przede mną odkręcając buteleczkę i wylewając trochę jej zawartości na swoje palce. Posmarował moje wejście i niedługo potem zaczął napierać na nie swoją męskością. Wślizgnął się we mnie i splątał nasze palce ze sobą gdy jęknąłem przeciągle z bólu. -Wytrzymasz? -zapytał, a ja pokiwałem głową. Musiałem wytrzymać. Zaczął się we mnie powoli poruszać z niesamowitą delikatnością. Nawet nie bolało. Dopiero gdy wepchnął się we mnie do końca, poczułem lekki dyskomfort. Jego ruchy przyspieszyły, a ja poczułem jak bardzo rozrywa mnie od środka. Ale nie wiele czasu minęło gdy ból zamienił się w.. przyjemność? Aż sam nie mogłem w to uwierzyć. Kilkanaście mocnych pchnięć wystarczyło abym poczuł, że zaraz nie wytrzymam. -Chanyeol.. Ja zaraz.. -powiedziałem, a raczej wyjęczałem i doszliśmy w tym samym czasie. Chanyeol opadł na mnie spoconym ciałem. Około 3 minuty później wysunął się ze mnie ostrożnie i położył obok. Gdy mój oddech w miarę się uspokoił spojrzałem za okno. Było już ciemno. -Która godzina? -zapytałem cicho z lekkimi wypiekami na twarzy. -20:37 -powiedział, a ja momentalnie wstałem i zacząłem szukać swoich ubrań. -Co robisz? -zapytał i położył się bokiem opierając głowę na dłoni. -Musze już wracać do domu. -dopiero ubrałem bokserki, a on już stał koło mnie. -Nie wrócisz tam. -powiedział i wziął mnie na ręce po chwili kładąc na łóżko i przykrywając szkarłatną kołdrą. -Ale ja muszę.. -Nie, nie musisz. -Ale jeśli on zostanie sam w domu, to dodanie szału. -powiedziałem i zagryzłem wargę. -Słuchaj.. Jeśli tam wrócisz, to on cie skrzywdzi. Mnie przejmuj się nim, a teraz idź spać. -nachylił się nade mną i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. -Nie tak się umawialiśmy. Nie miało być czegoś takiego. -powiedziałem, a ten zaśmiał się cicho. -Masz racje.. Od teraz jest tylko mój, na własność Baekhyun. -uśmiechnął się muskając moje wargi swoimi i kładąc koło mnie położył moją głowę na swoim torsie. Chwile zastanawiałem się nad znaczeniem jego słów, ale nie zdołałem się dowiedzieć, ponieważ zasnąłem. --- Ojciec się zmienił, znalazł kobietę, o która dba i kocha, a ja dostałem własny pokój w willi Yeolliego i nowe ubrania. Moje lęki przed nim przepadły. Wtedy już wiedziałem jakie znaczenie miały słowa wypowiedziane przez niego tamtej nocy. Chyba chodziło mu o miłość. O pocałunki, których nie było w umowie, o wspólnie spędzony czas i o czule słówka, których też w niej nie było. Mimo, że nic o nim prawie nie wiedziałem to zaczynałem coś do niego czuć, ale jeszcze nie na tyle, aby powiedzieć mu "Kocham cie". Po jakimś czasie przestałem brać od niego pieniądze, w zamian za uczucia jakimi mnie darzył. -Baekhyun.. nie myślisz, że czas do pracy? -uśmiechnął się zadziornie i zamykając drzwi zawisł nade mną. Moja "Praca" trwa do dziś i mogę szczerze powiedzieć, że bardzo dobrze pracuje mi się z Chanyeolem.

środa, 7 października 2015

Zamówienia MAX 6.

Hejo, to ten moment, w którym możecie złożyć zamówienia na fanfiction.
Podacie mi po prostu (w komentarzu) fabułę, a ja coś z tego napisze.
Nie musi być ona jakoś niesamowicie rozwinięta.
Tylko, żeby była w miarę oryginalna.
Ofc chanbaekowa.
Przyjmę 6 zamówień i do 2 listopada dodam je wszystkie.
Będę starała się pisać jak najczęściej, aby zmieścić się w czasie.
Myślę, że na tydzień będę dodawać około 2 ff.
Po pierwszym zamówieniu, od razu biorę się do pracy. ;)


niedziela, 4 października 2015

The damn narcotics.

Angst, nie za długi, nie za krótki. Jak dla mnie idealny. 



cześć.

Rodzaj: Angst
Słów: 847


Nie wiem jak zacząć ten list, więc od razu przejdę do rzeczy..Tęsknię za tobą.
Cholernie tęsknię. Nie ważne od jak dawna cie nie ma, ja nadal o tobie myślę i pragnę tego, abyś teraz był tu przy moim boku. Chce cofnąć się w czasie i powstrzymać cie przed odejściem, przez co ciągle płacze. Park Chanyeol. Czy masz się dobrze? Jesteś szczęśliwy? Czy pamiętasz jeszcze o mnie? Chce wrócić do momentów w których byłem szczęśliwy, ponieważ byłem przy tobie. Bezkarnie mogłem powiedzieć ci, że cie kocham, a teraz.. Teraz nawet w liście wstydzę się wyznać swoich uczuć.. A jest ono potworne. Uczucie bezradności zmieszane z tęsknotą, bólem, miłością i nienawiścią. Na dodatek wróciłem do narkotyków. Tylko one pozwalają mi o tobie zapomnieć, choć nie do końca. Kilka razy chciałem popełnić samobójstwo, ale za każdym razem wmawiałem sobie, że nie mogę, ponieważ ciągle żyje tylko i wyłącznie dla ciebie. W grę wchodziły tabletki i alkohol, żyletka i zbyt duże dawki strzykawek, ale też te cholerne narkotyki. Uzależniłem się od nich tak bardzo, jak od ciebie. Po co coraz bardziej się błaźnie? Nie tylko przed światem, ale i przed tobą. Wiem, że nie ma dla nas choćby najmniejszego cienia szansy, a dalej to robię. Po prostu się błaźnie. Ale robię to, bo jesteś moją słabością, Chanyeol. Od dawna, bardzo dawna. Przez te dwa lata w których nie byłeś przy mnie, co noc płacze choć wiem, że to nic nie da. Bo co by miało? Kompletnie nic. Ale łzy same cisną mi się do oczu, gdy tylko położę się do łóżka. Zawsze wtedy sięgam po narkotyki. Przez to nawet trafiłem do oddziału leczącego takich ludzi jak ja i wielu innych. Poznałem tam jednego chłopaka. Oh Sehuna. Również był uzależniony od narkotyków. Zaprzyjaźniliśmy się, ale gdy wyzdrowiałem musiałem opuścić ośrodek. Zostawiłem go, zostałem sam. Znowu czułem ogromną pustkę wokół siebie, ale i również w sobie. Ponownie sięgnąłem po narkotyki, które nadal tkwią w skórzanym kuferku pod moim łóżkiem, ale również po żyletki. Teraz ból sprawia mi przyjemność. Sam nie wiem dlaczego, ale odczuwam również cholerną satysfakcję, że niedługo moge zniknąć z tego pustego swiata, choć nie chce. Moje ciało staje się coraz bledsze, wychudzone, pocięte. Blizny mam do tej pory. W sumie.. Prawie każdego dnia powstają nowe szramy. W pokoju na jasnych panelach jest tyle zaschniętych kropli krwi, których nie mam zamiaru zmazywać. Każda z nich oznacza co innego. Chociaż nie.. Każda oznacza ciebie Yeollie, oraz ból jaki nosze w sercu. Trzymaj się. Twój Byun Baekhyun. -Mój list powinien już do niego dotrzeć. -uśmiechnąłem się blado po chwili zamykając oczy pod którymi widniały okropne sińce. Spojrzałem na swoje nadgarstki, które dawno nie były złączone w jedno z ostrym językiem żyletki, która stała sią dla mnie rzeczą, która potrafiła mnie pocieszyć. Wstałem z łóżka i podszedłem do komody otwierając szufladę i wyciągając z niej ostry, mały przedmiot. Usiadłem na podłodze opierając się plecami o ścianę i obróciłem żyletkę w dłoni raniąc swoje już nie takie delikatne opuszki palców. Zrobiłem pierwszą ranę przejeżdżając ostrzem po skórze nadgarstka. Zrobiłem kolejnych kilka cięć. Uśmiechnąłem się z satysfakcją i wycierając nadgarstek rękawem, usiadłem na łóżku. Sięgnąłem spod niego skórzany kuferek i otworzyłem go. Miałem tam cały zestaw. Marihuanę, strzykawki, tabletki, prochy i tego typu rzeczy. Odstawiłem go na bok i wstałem z łóżka wyciągając z szafy szarą, za dużą bluzę z kapturem i czarne spodenki do kolan. Ruszyłem do łazienki i już po chwili wszedłem do wanny, którą napełniłem w miarę ciepłą wodą. Wszedłem do niej i usiadłem opierając o nią plecy. Rany automatycznie zapiekły i zabarwiły wodę na jasny szkarłat. Spojrzałem na swoje ciało i pomyślałem, że nie chciałbym aby Chanyeol mnie takiego zobaczył. Całego w bliznach i świeżych ranach. Około 10 minut później wróciłem do pokoju i usiadłem na łóżku. Położyłem sobie kuferek na kolanach i otworzyłem go. Wyciągnąłem z niego małą, brązową buteleczkę z tabletkami nasennymi i wysyłałem kilka na dłoń, która miała odcień prawie biały. Tabletek było ich jakieś 5-7. Zawsze tyle brałem. Chciałem się wyspać. I to bardzo. Sięgnąłem po szklankę wody, która stała obok mojego łóżka i wsypałem do ust środek nasenny (jeśli można to tak nazwać). Po chwili popiłem go wodą i uśmiechnięty położyłem się do łóżka zakopując w posłaniu. Zagryzłem warg widząc przed oczami obraz Chanyeola i zacisnąłem oczy. Tak bardzo nie chciałem płakać. I o dziwo tak nie było, ponieważ zasnąłem po jakichś 5-u minutach. --- Obudziło mnie pukanie do drzwi. Ta, to pewnie moja wyobraźnia się pobudziła. Nikt odwiedzał mnie od jakiegoś.. roku? Ponownie usłyszałem ten dźwięk. Uniosłem się do siadu i spojrzałem na elektryczny zegarek stojący na małej szafce. 15:48. O cholera. Tak długo spałem? Wyszedłem z łóżka i ruszyłem do wyjścia z pokoju. Stanąłem przed drzwiami wyjściowymi z domu i otworzyłem je przecierając oczy. Usłyszałem ciche kaszlnięcie i spojrzałem na tę osobę z której wydobył się ten dźwięk. Chyba moja wyobraźnia zadziałała, bo przed drzwiami stał on. Jeszcze raz przetarłem oczy, a on nadal tam był. Nie, to nie może być prawda. Łzy mimowolnie spłynęły z moich oczu. Wpatrywał się we mnie ze smutkiem w oczach, a ja tylko stałem i świdrowałem go wzrokiem. Łzy nie chciały przestać lecieć, a dłonie trząść się. -Cześć.. Baekhyun.. -powiedział cicho, a ja słysząc jego głęboki głos rozpłakałem się jak małe dziecko. Zasłoniłem twarz dłońmi szlochając głośno. Po chwili już czułem na sobie jego ciepłe i silne ramiona oplatające moją talie. Zacisnąłem dłonie na jego bluzie i zagryzłem mocno wargę próbując nie wydać z siebie jakiegokolwiek dźwięku. Chanyeol wprowadził nas do środka i zaprowadził do salonu w którym dawno nie byłem. W mieszkaniu panował syf, którego nie miałem ochoty i nastroju posprzątać. Usadził mnie na sofie i klęknął przede mną. -Przepraszam Baekhyun.. -szepnął, gdy trochę się uspokoiłem. -Za co? Za to, że przez ciebie jestem tym kim jestem? Za to, że żyłem ze świadomością, że już nigdy cie nie zobaczę? Za to, że musiałem tłumić w sobie płacz uwalniając go tylko w łóżku, gdy nadchodził wieczór? Za to, że kochałem cie nie mogąc ci tego pokazać? Spójrz na mnie, -usiadłem prosto i spojrzałem mu w oczy -wyglądam tak przez ciebie. -powiedziałem, a on załapał mnie za dłoń i podwinął rękaw mojej bluzy. -To też przez mnie? -złapał za drugi rękaw i go rownież podwinął pokazując palcem na mój łokieć od wewnętrznej strony ręki. Były tam siniaki spowodowane igłami wbijanymi w żyły. -Baekhyun.. Myślisz, że to rozsądne? -zapytał z żalem w oczach. Warga mu zadrżała, a ja zacisnąłem pięści. -Tak. -powiedziałem, a on puszczając moją dłoń wyciągnął z kieszeni kartkę papieru. Mój list. -Z tego co tu przeczytałem, sądzę, że nie bardzo. -powiedział ze smutkiem. -Skąd do cholery mogłem wiedzieć, ze wrócisz?! -krzyknąłem. -Ciągle żyłem z myślą, że odszedłeś na zawsze, że już nigdy.. nigdy nie usłyszę twojego głosu.. -szepnąłem i spuściłem głowę pozwalając łzą wypłynąć z moich czerwonych oczu. Znowu mnie przytulił. -Odszedłeś bez słowa, zniknąłeś tak po prostu.. Wiesz co to za uczucie gdy ktoś kogo kochasz, za kogo oddał byś życie znika? -zaszlochałem. -Przepraszam.. Tak bardzo przepraszam.. -poczułem kropelkę jego łez przeszywającą się przez materiał moje bluzy. Odsunąłem go od siebie i wytarłem łzy z jego twarzy. Tak strasznie bolało mnie serce.. -Baekhyun.. Jestem tu, aby naprawić największy błąd w swoim życiu i odzyskać szczęście które po odejściu straciłem.. Dasz mi jeszcze jedną szanse? -zapytał, a ja bez namysłu potrząsnąłem głową. Wpił się w moje spierzchnięte i śnie usta wywołując w moim brzuchu uczucie motylków, którego tak bardzo mi brakowało. Wybaczyem mu. W końcu tego pragnąłem najbardziej na świecie.

sobota, 3 października 2015

Finding true love.

Tym razem fluff. Również krótki jak poprzednie, i chyba taka długość często będzie się tu pojawiać. ;)




R

Rodzaj: Fluff
Słów: 652



Nie widzieliśmy się dość długi czas.. W końcu to aż trzy lata. 
Byłem strasznie podekscytowany tym, że Chanyeol wraca do Korei, ale również zestresowany. 
W końcu zanim wyjechał był dla mnie jak brat i nie rozstawaliśmy się na krok, a teraz po tak długim czasie nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie czy będzie tak jak kiedyś. 

Ubrałem moje czarne conversy i zarzuciłem na siebie kurtkę wybiegając z domu. Zatrzymałem taksówkę i poprosiłem o zawiezienie mnie na lotnisko, gdzie miałem czekać na Chana. 
Około dziesięć minut później dotarliśmy na miejsce i zapłaciłem kierowcy. Wszedłem do ogromnego budynku szukając wzrokiem wysokiego chłopaka o rudych włosach. 
Nigdzie nie mogłem go wypatrzeć, a moje ręce zaczęły trząść się ze zdenerwowania. Byłem bardzo niecierpliwy, ale teraz nie o to chodziło. 
Po prostu strasznie chciałem go wreszcie zobaczyć. Nadzwyczajnej za nim tęskniłem. 
Rozejrzałem się po lotnisku i spojrzałem na wysokiego chłopaka w idealnie obciętych, czarnych włosach. Stał przede mną kilka metrów. 
Ściągnął swoje czarne okulary przeciwsłoneczne, a w moich oczach zakręciły się łzy. 
To był Yeollie.. 
Nareszcie mogłem go zobaczyć. 
Wstałem gwałtownie i pobiegłem w jego stronę. 
Rzuciłem mu się na szyje i mocno przytuliłem.
-Tęskniłem Baekhyun-aah.. -wtulił się we mnie mocno i zanurzył nos w moich miękkich, blond włosach.  
Z moich oczu mimowolnie spłynęły łzy.
-Ja też tęskniłem Channie.. - Zaszlochałem i zacisnąłem palce na jego ciemnym płaszczu. 
Brakowało mi jego bliskości, choćby takiej. 
W sumie to nie wiem dlaczego.. 
Może czułem do niego coś więcej niż przyjaźń, ale wiem jedno. Moje serce zabiło szybciej gdy go zobaczyłem. 
Potrwaliśmy tak jeszcze chwile i wyszliśmy na zewnątrz zabierając jego walizki. 
-Yeollie.. -spojrzałem na niego gdy wsiedliśmy do niedawno zamówionej taksówki. 
-Słucham. -powiedział z uśmiechem. 
Kochałem sposób w jaki się uśmiechał. 
Taki promiennie, 
szczerze, 
pięknie. 
Aż zarażało to wszystkich dookoła.
-Gdzie twoi rodzice? Nie przylecieli z tobą? -zapytałem. 
Strasznie ich lubiłem. 
Byli o wiele lepsi od moich. 
O wiele.. 
Ale to nieistotne, teraz najważniejszy był Yeollie.
-A, to.. Oni zostali z powodu pracy. Może przylecą później. -powiedział. 
-A więc chyba musisz zamieszkać u mnie, prawda? -zapytałem z ciągłym uśmiechem na twarzy. 
Już obmyślałem sobie nasz plan jak spędzimy ten dzień. 
-Wiedziałem, że to zaproponujesz, więc nie wynajmowałem żadnego mieszkania. -powiedział i puścił do mnie oczko. 
Uhh.. 
Jak ja tego nienawidziłem. 
To było okropne.. 
Za każdym razem gdy to robił, w moim brzuchu ukazywało się to nieznośne uczucie motylków. 
Walnąłem go w ramie, a on zaśmiał się wiedząc, za co oberwał. 
-A co jeśli żartowałem? Będziesz musiał spać na dworze. -wzruszyłem ramionami i spojrzałem w okno. 
-Yah.. żartujesz sobie? -zapytał, a jego wyraz twarzy był komiczny. 
Natychmiast wybuchłem śmiechem, a on prychnął udając obrażonego i odsunął się ode mnie.
-Yah.. -wystraszyłam się, że naprawdę się obraził. 
Miał to w naturze, że często obrażał się i byle co. -Przepraszam.. Channie, nie obrażaj się.. -odsunął się jeszcze bardziej, a w moich oczach stanęły łzy. -Yeollie, proszę.. -jęknąłem i przysunąłem się do niego. 
W tym momencie on odwrócił głowę, sprawiając, że nasze nosy się zetknęły. Patrzeliśmy sobie w oczy, a po chwili na moją twarz wkradły się soczyste rumieńce. 
Wystarczyła chwila, aby nasze usta się złączyły. 
Pocałował mnie.
PARK CHANYEOL MNIE POCAŁOWAŁ.
Spokojnie Baek, tylko spokojnie. 
Znieruchomiałem i niepewnie zamknąłem oczy. 
Ehh, jak ja go nienawidzę. 
Jest taki nieprzewidywalny. 
W sumie.. 
Po co to zrobił? 
Może on coś do mnie czu.. 
Nie to niemożliwe. 
Jestem dla niego tylko przyjacielem.. tylko.. 
Odsunął się ode mnie i ponownie spojrzał mi w oczy. 
Czułem jak moja twarz robi się coraz czerwieńsza, aż czułem jej ciepło odbijające się od twarzy Yeola. 
Przełknąłem ciężko ślinę i odwróciłem głowę w stronę okna. 
Do końca drogi się do siebie nie odzywaliśmy, choć ciągle czułem na sobie jego wzrok. 
Gdy już wnieśliśmy jego walizki i rzeczy do mojego domu, poszedłem do kuchni zaparzyć nam naszą ulubioną herbatę. 
Po chwili usiedliśmy w salonie na sofie i zaczęli powoli ją popijać.
-Baekhyun-aah.. -powiedział Yeol zerkając na mnie kontem oka. -Ja.. Ja muszę ci coś powiedzieć. -spojrzałem na niego niepewnie. -Przez te trzy lata.. Zastanawiałem się co tak naprawdę do ciebie.. czuje.. I nie było dnia abym o tobie nie myślał.. -spuściłem głowę i zagryzłem wargę. -Wiem, że to może popsuć naszą przyjaźń, ale.. ale ja cie kocham, Baekhyun.. -znowu chciało mi się płakać. Zamknąłem oczy nie pozwalając łza wypłynąć.
-Chanyeol-aah.. Ja.. -zatrzymałem się i otwierając oczy spojrzałem na niego. -Ja już nie mogłem się doczekać tego, aż cie zobaczę, bo miałem dość czekania i myślenia o tobie.. Jak najszybciej chciałem, abyś był już przy mnie. Ja chyba też cie kocham.. -z mojego oka spłynęła pojedyncza łza, którą Yeol po chwili starł. 
Przytulił mnie i zatopił nos w moich włosach. 
-Ciągle używasz tego szamponu? -zapytał śmiejąc się cicho. 
Raz kupiłem sobie szampon.. może to trochę głupio zabrzmieć, ale on pachniał zupełnie jak Chanyeol.. 
Od tamtej pory go używam.
-Tak.. -wtuliłem głowę w jego ramie. -bo on.. on przypomina mi ciebie.. -wyznałem, a po chwili otrzymałem ciepły, kochany i delikatny pocałunek. 
Właśnie w tamtym momencie zdałem sobie sprawę, że do tamtej chwili nie wiedziałem jakie znaczenie ma miłość, dopóki Chanyeol mi jej nie pokazał. 

-KONIEC-

Tak trochę głupio napisałam jedną rzecz.
"Raz kupiłem sobie szampon.. może to trochę głupio zabrzmieć, ale on pachniał zupełnie jak Chanyeol.. 
Od tamtej pory go używam.
-Tak.. -wtuliłem głowę w jego ramie. -bo on.. on przypomina mi ciebie.."
To tak głupio brzmi.. jakby.. no uhh, nie wiem jak to napisać. Po prostu głupio, koniec, kropka.


czwartek, 1 października 2015

Beating heart.

Kolejny króciutki angst. ;)




Rodzaj: Angst
Słowa: 426

-Dlaczego po prostu nie pozwolisz mi odejść?! 
-krzyknął, 
a mi powoli zaczęło pękać serce. 
Byłem u granic wytrzymałości, 
a moje oczy domagały sie wypuszczenia słonych łez. -Dlaczego.. dlaczego miałbym to zrobić? 
-zaniósł sie płaczem, 
a ja poczułem straszne poczucie winy. 
Nienawidziłem oglądać go w takim stanie. -Chanyeol.. -wyszeptał szlochając. 
-Proszę.. Przesuń sie.. 
-zacząłem drżeć widząc jak próbuje 
przepchnąć sie koło mnie. -Baekhyun-aah.. powiedz mi.. powiedz mi, 
dlaczego? Dlaczego chcesz mnie zostawić? 
-wyjęczałem, 
pozwalając łzą opuścić moje oczy. 
Nigdy nie byłem tak przybity. 
Łzy dobrowolnie spłynęły po mojej bladej 
skórze uderzając o 
ciemno-brązowe panele. -Chanyeol.. -wyszeptał spuszczając głowe. 
Oparłem sie plecami o ścianę, 
zjechałem po niej siadając na zimnej podłodze, 
przyciągnąłem nogi do klatki piersiowej i 
schowałem głowe miedzy kolanami.  
Miałem ochotę płakać, 
ale nie mogłem wydać z siebie żadnego odgłosu, 
gdyż w moim gardle stanęła wielka 
gula uniemożliwiająca 
powiedzenia mi czegokolwiek. 
Łzy ponownie zaczęły spływać mi po policzkach. -Chanyeol.. -usłyszałem. -Nie płacz, proszę.. 
-klęknął koło mnie i położył 
dłoń na moim ramieniu głodząc 
je delikatnie. -Baekhyun.. powiedz mi dlaczego, proszę tylko o to.. 
-powiedziałem i podniosłem głowe wlepiając wzrok w 
jego cudowne oczy. 
Zawsze uwielbiałem sie w nie wpatrywać. 
Były hipnotyzujące, 
magiczne, 
błyszczące i po prostu piękne. -Bo ja.. -zaczął.
-Bo co? Bo co ty? -ponagliłem go, 
mimo, że wiedziałem jak bardzo tego nie lubił.
-Bo ja.. Ja krzywdze cie coraz bardziej.. 
Dzień za dniem jestem coraz gorszy.. 
Ja po prostu nie jestem ciebie wart.. 
-załkał przegryzając warge. -Baekhyun.. Czy kiedykolwiek wyglądałem 
na zranionego? 
-zapytałem, 
a ten po chwili pokręcił przecząco głową. 
-Czy kiedykolwiek wyznałem ci, 
że mnie krzywdzisz? 
-kontynuowałem swój dialog patrząc 
na niego z żalem w oczach. 
Kolejny raz pokręcił głową. -A wiesz dlaczego? 
Bo nie czułem sie zraniony, 
bo cie kocham i potrafię wybaczyć 
ci wszystko, ale tym razem naprawde mnie to boli. 
Kocham cie, ale czy ty kochasz mnie? 
-zapytałem cicho pociągając nosem. 
Chwile musiałem czekać na odpowiedź.
-Yeollie.. Przestań.. -szepnął spuszczając głowe. -Tak czy nie? -zapytałem stanowczo. -Tak do cholery! Kocham cie, 
ale co to zmienia?! 
-krzyknął wycierając nadal płynące łzy. -Jeśli mnie kochasz, 
to po co chcesz mnie zostawić? 
To nie powinno być odwrotnie? 
Jeśli kochasz, 
bądź na zawsze? 
-nie odezwał sie. -Baekkie.. 
Jestem w stanie wybaczyć ci wszystko, 
tylko.. tylko zostań ze mną.. Nie odchodź.. 
-płakałem jak małe dziecko. -Chanyeol.. przepraszam.. 
-powiedział i rozpłakując sie, 
objął mnie mocno. -tak bardzo przepraszam.. 
-szepnął opierając brodę o moje ramie. -Nie odchodź.. -wyszeptałem nadal płacząc. To co zabolało mnie najbardziej to, to, 
że on kochając mnie chciał mnie zostawić. Samego, 
przybitego, 
pozbawionego szczęścia.. -Nie odejdę.. Zostanę na zawsze.. 
-szepnął, 
a ja odsuwając sie od niego delikatnie pocałowałem 
go w jego cudowne, 
słodkie usta. Ten pocałunek był jak nasz pierwszy. 
Bezbronny, 
delikatny, 
pełen uczuć. Pełen uczuć, 
tak jak nasze mocno bijące serca 
należące tylko do nas dwóch. 
Dla nas byliśmy tylko my i nikt inny. 
Tak zawsze było, jest i będzie.

I'm stuck alone..

Na sam początek lekki i króciutki angst.






Rodzaj: Angst
Słów: 378
Pairing: Chanbaek

Kula wystrzeliła w moje ramie, 
lecz ten ból nie był gorszy o tego psychicznego który on mi zadał. Kolejna kula trafiła w udo powodując, 
że bezwłanie upadłem na mokrą od nadal podającego deszczu ziemie. 
Po policzku spłynęła mi łza będąc świadomym tego, 
że on już nigdy nie bedzie w stanie powiedzieć mi miłego słowa lub 
uśmiechnąć sie do mnie pięknie wywołując w moim brzuchu to okropne uczucie. 
Ja - Park Chanyeol właśnie umierałem, 
a osoby której potrzebowałem, 
nie było obok mnie. 
Chyba było mi dane umierać w nieszczęściu, 
zranionym przez osobę za która oddał bym wszystko. Strzał w brzuch. Zacząłem krztusić sie krwią, 
która stróżkami spływała z moim sinych ust. 
Obok mnie pozwstała mała kałuża krwi zmieszana z gorzkimi łzami. 
Chciałem aby on był wtedy koło mnie. 
Przytulił i powiedział, 
że wszystko bedzie dobrze, 
że bedzie jak dawniej. 
Ale niestety to nie mogło sie zdarzyć. 
Mój ukochany popełnił samobójstwo z niewiadomego powodu, 
a ja właśnie byłem wystrzeliwany przez jakichś bandytów. 
W sumie to wolałem to niż żyć bez niego, 
mojego sensu dla którego w ogóle żyłem. 
Przed oczami ukazały mi sie nasze wspólnie spędzone chwile. 
Nasz pierwszy pocałunek, pierwsza kłótnia.. 
Uśmiechnąłem sie mimowolnie i spojrzałem 
górę - w gwiazdy przypominające mi jego. 
Piękne, 
błyszczące, 
delikatne.. 
Idealne..
Strzał w serce. Gdy poczułem ten ból przeszywający moją klatkę piersiową, 
zacisnąłem pięść w miarę moich możliwości i zamknąłem oczy. 
Przypomniałem sobie w głowie jego piękny uśmiech i poczułem jak powoli odpływam. 
Niesamowite uczucie. 
Zagryzłem warge będąc świadomym tego, 
że już nigdy nie zobaczę rodziców, 
przyjaciół.. 
jego.. 
Przestałem oddychać i poczułem jak sie unosze.. 
Niczym motylek. Skończyło sie dobro i zło. 
Tkwiłem w niczym, 
w zupełnej pustce. 
Nie istaniałem, lecz siedziałem skólony z kolanami przyciagnietymi 
do klatki piersiowej opierając sie o ścianę czarnej skrzynki.. 
pustej, 
ciemnej... Ciągle myśle o tym samym. 
Jak jest u niego? 
Też samotnie?
Też ciemno i pusto? 
Czy tęskni? 
Czy żałuje? 
Czy czasem płacze? Moja historia nie ma happy-endu, 
tylko smutek, 
tęsknotę i ból. 
Ból który ciągle siedzi w moim sercu i nie zamierza go opuścić. -Baekhyun-aah.. Czy tęsknisz? -szepnąłem do samego siebie, 
a słowa odbiły sie po pomieszczeniu wywołując echo. 
Uśmiechnąłem sie smutno wiedząc, że nie dostanę odpowiedzi. 
Zamknąłem oczy i już nigdy nie chciałem ich otworzyć.

Hejoo

Hejoo loszki
Ten blog będzie tylko i wyłącznie poświęcony chanbaekowym królom.
Moje wpisy nie będą tu częste, 
ponieważ nie za często mam wene, 
a jeśli ją mam to nie potrafie dokończyć opowiadania.
Będziecie mogli składać zamówienia podając mi fabułe ofc do chanbaeka, 
a ja spróbuje dla was coś skleić. ;)
Mam nadzieje, 
że poświęcicie uwadze mojemu blogu i chętnie będziecie czytać moje wpisy.
Przyjme nawet hejty.
Nie mam pojęcia na jakim poziomie pisze, 
ale to wy musicie to ocenić.
Mam nadzieje, że miło będzie nam się współpracowało i będziecie doceniali moje prace. ;)